

Podczas remontu najczęściej trafiają do skupu metali kolorowych odcinki przewodów elektrycznych, stare mosiężne okucia i klamki, resztki rur miedzianych po wymianie instalacji oraz aluminiowe profile z demontowanych okien czy balustrad. Każdy z tych elementów ma inną wartość i wymaga nieco innego przygotowania, dlatego dobra segregacja już na etapie sprzątania placu budowy realnie skraca czas późniejszego oddania złomu. Warto wiedzieć o tym jeszcze przed rozpoczęciem prac, żeby nie wyrzucać wartościowego materiału razem z gruzem.
W naszym punkcie przy Wierzbowej 10 klienci po remontach przynoszą zwykle mieszankę kilku rodzajów metalu naraz — i to zupełnie normalna sytuacja, bo rozdzielenie takiego materiału na miejscu należy do codziennej pracy zespołu.
Najczęściej są to trzy grupy: miedź z instalacji elektrycznej i grzewczej, mosiądz z okuć, zaworów i starych klamek oraz aluminium z okien, balustrad czy elementów wykończeniowych. Rzadziej trafiają się większe ilości brązu czy cynku, choć i one pojawiają się przy demontażu starszych, bardziej rozbudowanych instalacji. Każdą z tych grup warto od razu trzymać osobno, żeby uniknąć późniejszego przebierania wszystkiego na miejscu.
Przewody warto zbierać osobno od reszty złomu, najlepiej w jednym pojemniku, niezależnie od tego, czy mają jeszcze izolację, czy są już z niej zdjęte. Grubsze żyły miedziane z instalacji sprzed kilkudziesięciu lat bywają wartościowsze niż cienkie przewody nowszego typu, ale ostateczną ocenę i tak przeprowadza się po zważeniu materiału na miejscu. Warto też sprawdzić, czy w tej samej wiązce nie znalazły się przewody aluminiowe — bywają w starszych instalacjach obok miedzianych.
Zdejmowanie izolacji ręcznie z dużej ilości kabli rzadko się opłaca ze względu na czas pracy, jaki trzeba w to włożyć. W praktyce wystarczy oddać przewody w takim stanie, w jakim zostały po demontażu, bez dodatkowej obróbki. Dopiero przy naprawdę dużej ilości warto rozważyć, czy usunięcie izolacji z części materiału ma sens.
Tak, stare okucia, klamki i zawiasy wykonane z mosiądzu są chętnie przyjmowane, bo to jeden z metali kolorowych o wyraźnie żółtym, złocistym odcieniu, łatwym do rozpoznania nawet przy niewielkiej ilości materiału. Warto jednak sprawdzić magnesem, czy dany element rzeczywiście jest mosiężny, a nie tylko pomalowany na złoty kolor kawałek stali. Taki test zajmuje dosłownie chwilę i pozwala uniknąć rozczarowania na miejscu.
Zdarza się, że starsze okucia mają domieszkę innych metali w postaci powłoki galwanicznej — nie zmienia to jednak zasadniczo sposobu ich przyjęcia. Klasyfikacja odbywa się już na miejscu w punkcie skupu mosiądzu w Białymstoku, więc nie trzeba samodzielnie rozstrzygać wszystkich wątpliwości przed dowozem. Wystarczy zebrać takie elementy w jednym miejscu.
Profile aluminiowe z demontowanych okien, drzwi balkonowych czy balustrad to jeden z częściej przywożonych po remoncie materiałów, zwłaszcza przy wymianie starej stolarki na nową. Aluminium z takich profili jest zwykle czyste, bez większych zanieczyszczeń poza resztkami uszczelek gumowych czy okuciami, które warto w miarę możliwości odłączyć. Im mniej elementów niemetalowych zostaje przy profilu, tym prościej przebiega jego ocena.
Dłuższe odcinki profili nie muszą być cięte przed dowozem — w naszym punkcie oceniamy materiał w takiej formie, w jakiej trafia z demontażu, o ile mieści się w standardowym środku transportu. Nie trzeba więc dodatkowo skracać elementów tylko po to, żeby ułatwić sobie transport. Wystarczy zabezpieczyć je przed przemieszczaniem się podczas jazdy.
Najprościej jest przygotować kilka osobnych pojemników już w trakcie prac — jeden na przewody, drugi na elementy mosiężne, trzeci na aluminium — zamiast wrzucać wszystko razem do jednego kontenera na gruz. Taka segregacja na bieżąco zajmuje niewiele więcej czasu niż jednorazowe wyrzucenie wszystkiego razem, a wyraźnie ułatwia późniejszą wycenę. Warto ustawić te pojemniki w jednym, stałym miejscu na czas trwania remontu.
Materiał zmieszany z gruzem, tynkiem czy resztkami betonu traktowany jest jako zanieczyszczony, niezależnie od tego, ile wartościowego metalu faktycznie w nim jest. Dlatego oddzielenie metalu od reszty odpadów budowlanych to jeden z najważniejszych kroków całej segregacji. Zaniedbanie tego etapu bywa najczęstszym powodem, dla którego wartościowy materiał trafia po prostu do kontenera na gruz.
Skupy metali kolorowych zazwyczaj nie przyjmują złomu żeliwnego ani zwykłej stali konstrukcyjnej — to inna kategoria surowca, obsługiwana przez punkty specjalizujące się w złomie stalowym. Nie ma też sensu przywozić metalu silnie zmieszanego z gruzem, tynkiem czy tworzywem sztucznym bez wcześniejszego oddzielenia. Taki materiał trzeba i tak posortować przed właściwą wyceną, więc lepiej zrobić to wcześniej we własnym zakresie.
W razie wątpliwości, czy dany element się kwalifikuje, najprościej po prostu zapytać na miejscu — pracownicy szybko ocenią, czy to metal kolorowy, czy raczej odpad budowlany innego rodzaju. Nie warto zgadywać na własną rękę, jeśli element budzi wątpliwości. Krótkie pytanie przy okazji dowozu innego złomu zwykle wystarczy, żeby rozwiać taką niepewność.
Podstawą jest rozdzielenie metalu według rodzaju — osobno miedź, osobno mosiądz, osobno aluminium — oraz odłączenie od nich resztek tworzywa, gumy czy drewna, jeśli da się to zrobić bez większego nakładu pracy. Taka wstępna segregacja nie musi być idealna, żeby przynieść realną korzyść. Nawet częściowe rozdzielenie materiału ułatwia jego ocenę na miejscu.
Materiał przygotowany w ten sposób trafia do oceny na miejscu przy Wierzbowej znacznie sprawniej niż mieszanka przywieziona bez żadnej wstępnej segregacji. Nie trzeba jednak obawiać się, że mniej dokładnie posortowana dostawa zostanie odrzucona — po prostu jej klasyfikacja zajmie nieco więcej czasu.